Strona główna arrow Artykuły arrow Wydarzenia w naszej gminie arrow Bioenergoterapia – co to znaczy?
Klub Miłośników Ziemi Magnuszewskiej | 09 wrzesień 2010
Menu witryny
Strona główna
Artykuły
Klub MZM
Nasza Gmina
Głos Magnuszewa
LZS Magnuszew
Odsyłacze
Szukaj
Z kraju i ze świata (RSS)
Kontakt z nami
Imieniny
9 Września 2010
Czwartek
Imieniny obchodzą:
Augustyna,
Aureliusz, Dionizy,
Gorgoncjusz, Pimen,
Piotr, Sergiusz,
Sobiesąd, Ścibor,
Ścibora
Do końca roku zostało 114 dni.
Clicky Web Analytics
 
 
 
Bioenergoterapia – co to znaczy? Drukuj E-mail
Autor: Redakcja GM   
15 luty 2010
Jest to oczywisty fakt, że każdy z nas bez wyjątku chciałby być zdrowy. Jednak im człowiek starszy tym więcej ma problemów, a to nogi odmawiają posłuszeństwa, serce kołacze i tak można by wymieniać jeszcze długo choroby, które nas dosięgają. Gdy coś nam dolega to zazwyczaj udajemy się do lekarza. Czasami natomiast niektórzy z nas korzystają z innych metod leczenia. Jedną z odmian medycyny niekonwencjonalnej jest bioenergoterapia, która opiera się na właściwościach energetycznych bioenergoterapeuty, jego wiedzy i umiejętności pracy z ludźmi. Bioenergoterapia polega na odblokowywaniu kanałów energetycznych w organizmie człowieka (w medycynie chińskiej owe kanały nazwane są „meridianami”), co umożliwia organizmowi powrót do homeostazy i samozwalczania choroby. Należy podkreślić, że terapia taka nie zastępuje medycyny klasycznej, zaś wspomaga procesy zdrowienia. Powinniśmy również pamiętać również i o tym, że bioenergoterapia nie jest panaceum na wszelkie dolegliwości. Na terenie naszej gminy zajmuje się tym zawodem Pan Piotr Majewski, który mieszka we wsi Ostrów.
Zwracam się zatem do Pan Piotra z pytaniem:
M. Drapała: W jakim czasie poczuł Pan swoją energię?
P. Piotr: Po śmierci mojej mamy w roku 1989 poczułem, a w zasadzie moja żona doświadczyła tego uczucia. Mianowicie, gdy dotykałem jej ręki odczuwała dziwne uczucie ciepła, a nawet można by rzec  gorący dotyk. Wobec powyższych faktów postanowiłem poddać się badaniom, podczas których okazało się, że posiadam zdolności bioenergoterapeutyczne.
M. Drapała: Z tego co nam wiadomo to istotą bioenergoterapii ma być badanie oraz korygowanie zaburzeń energetycznych w polu bioplazmatycznym człowieka - zwanym aurą - za pomocą strumienia energii. Zgodnie z teorią, ludzka aura zawiera 7 warstw. Warstwy te są odpowiedzialne za stan zdrowia fizycznego i emocjonalnego, a co za tym idzie psychicznego. Wszelkie choroby somatyczne i psychiczne są odzwierciedlone i widoczne w ludzkiej aurze. Zadaniem bioenergoterapeuty jest zlokalizowanie owych zaburzeń i dokonanie korekty, mające na celu usunięcie blokad energetycznych, co ma być równoznaczne z odzyskaniem przez pacjenta zdrowia, czy to jest prawda Panie Piotrze?
P. Piotr: Tak, jest to prawda, owe blokady są spowodowane zaburzeniami krążenia i właściwie od tego trzeba zacząć. Pod wpływem energii przekazywanej przez bioenergoterapeutę udrażniają się przyblokowane naczynia w sposób samoczynny. Jednak, abyśmy osiągnęli pożądany efekt terapii wymaganych jest kilka zabiegów.
M. Drapała: Według polskiego prawa bioenergoterapia jest zawodem, który zdobywa się poprzez zdanie Egzaminu Państwowego w Cechu Rzemiosł przy Izbie Rzemieślniczej. Panie Piotrze czy przechodził Pan taki egzamin i jak on wygląda?
P. Piotr: Po potwierdzeniu u mnie powyższych zdolności musiałem ukończyć stosowny kurs w Warszawie, a następnie zdać egzaminy między innymi z anatomii i bioterapii, oczywiście wszystko odbywało się  pod czujnym  okiem lekarzy. Po tych egzaminach otrzymałem dyplom poświadczający moje kwalifikacje, jako bioenergoterapeuta.
M. Drapała: Warto również podkreślić dla wiedzy naszych czytelników, że zgodnie z polskim ustawodawstwem bioenergoterapeuci nie leczą, lecz „korygują” pola bioenergii w organizmie. Z tego co mówi literatura fachowa z tej dziedziny, współczesnym bioenergoterapeutom stawia się również wymagania co do znajomości elementarnych podstaw z różnych dziedzin nauki to jest: fizyki, chemii, biologii, medycyny klasycznej, psychologii, oraz z zakresu naturoterapii i masażu. Według opinii zwolenników bioenergoterapii, klienci bioterapeutów to w pierwszym rzędzie chorzy na choroby chroniczne, którym lekarze już dawno nie są w stanie pomóc. Znane są przypadki uzdrowień pod wpływem bioterapii, które medycyna klasyczna często i jednoznacznie wyjaśnia jako wynik autosugestii lub masażu cieplnego, który działa jak placebo. Można więc powiedzieć, że bioenergoterapeuci są w pewnym sensie mistrzami wywoływania naturalnego uzdrowienia. Panie Piotrze, czy zdarzyły się Panu również takie przypadki wyzdrowienia pańskich pacjentów?
P. Piotr: Oczywiście trudno tu mówić o takich pacjentach, ponieważ zazwyczaj chcą oni zachować swoją anonimowość. Mogę tylko powiedzieć, że wiem o kilku takich przypadkach, kiedy moje zabiegi okazały się skuteczne. Tak było w przypadku 14 letniego chłopca z Adolfina k. Pionek, który od urodzenia był niewidomy na prawe oko. Po dwóch wizytach okazało się, że chłopiec zaczyna widzieć, co zostało potwierdzone badaniami w szpitalu w Radomiu.
M. Drapała: Jak się już zorientowaliśmy podstawą działania bioenergoterapeuty jest przekazywanie „dobrej energii” biorcy. Można w przenośni powiedzieć, że to taki dobry wujek, który daje swoją energię i nigdy mu jej nie ubywa. Wiemy dobrze, że by żyć tak na co dzień, trzeba chodzić, pracować, czyli musimy uzupełniać zamienioną na pracę energię. Jedząc magazynujemy, odtwarzamy w naszym organizmie energię, którą następnie spalamy.
Jaka zatem wygląda sprawa magazynowana energii, tak zwanej  „dobrej energii”, czy jesteśmy w stanie ją w jakiś sposób zmagazynować?
P. Piotr: Tej dobroczynnej energii nie jesteśmy w stanie zmagazynować, ponieważ ta energia przepływa przez nas non stop. Tak dla informacji i ciekawości czytelników „Głosu Magnuszewa” podam, że zgodnie z literaturą 50% energii człowiek wytwarza sam, natomiast pozostałe 50% pobieramy z otaczającej nas przestrzeni, można by rzec z kosmosu. Z innego punktu widzenia energia na przykład w postaci lasera może być, jak skalpel w rękach lekarzy i jest swego rodzaju narzędziem. Czy można by tak również potraktować energię bioenergoterapeuty – być może w pewnym sensie tak, ale nie do końca. Warto również wiedzieć, że ręce i ciało bioenergoterapeuty mają temperaturę 36,6 stopni, tak jak każdego z nas. Również zgodnie z literaturą takie samo emitujemy promieniowanie podczerwone, które rozprasza się wokół nas, którego nie jesteśmy w stanie  zobaczyć bez użycia specjalistycznej aparatury. Tworzymy więc wokół siebie przestrzeń, którą fachowcy określają, jako „pole energetyczne” lub „aura”.
M. Drapała: Czy Pan  wytwarza jakieś niewidzialne gołym okiem pole?
P.Piotr: Można w pewnym sensie tak powiedzieć, że każdy zdrowy człowiek posiada ponad 90% energii, natomiast w moim przypadku, co było zbadane posiadam 135% energii, którą mogę dzielić się z innymi. Mówiąc inaczej mój organizm posiada zdolność absorbowania większej ilości energii.
M. Drapała: Podsumowując nasze spotkanie zadam jeszcze Panu jedno pytanie, które mnie nurtuje, a mianowicie, czy można się tego nauczyć i czy te zdolności są dziedziczne?
P. Piotr: Co do pierwszej części pytania to tego nie można się nauczyć. Natomiast co do dziedziczenia tych zdolności, to sprawa wygląda tak: dziedziczyć może tylko jedna osoba w rodzinie bez względu na ilość potomstwa i tylko w takim porządku: ojciec – córka, matka - syn. W moim przypadku zdolności odziedziczyła nasza córka Anna, która dodatkowo rozszerzyła swoje zdolności o wiedzę z zakresu medycyny chińskiej i ziołolecznictwa.  
M. Drapała: Dziękuję Panu za spotkanie, a tak na zakończenie całość tego artykułu można parafrazować chyba tak: że w obecnej dobie, każdy z nas ma prawo wyboru, nikt nikomu niczego nie zabrania, a co sobie o tym myśli, to już jego prywatna sprawa.
<< wstecz   dalej >>
 
   
     

 
Copyright 2005 - Klub Miłośników Ziemi Magnuszewskiej
WebMaster - (Powered by MAMBO)